Witamy na stronie o naszej pasji
do pszczół i miodu :)


O nas, czyli tak to się zaczęło

Od samego początku, po wprowadzeniu się do Stanisławowa Pierwszego, wymowny był brak owadów dookoła, latały jedynie muchy.

„Chodziło za nami” zaproszenie do ogrodu trzmieli. Zastanawialiśmy się jak to zrobić. Mieliśmy już pomysł i kontakt do fundacji która wysyłała gotowe zestawy gniazd z trzmielami do wstawienia do ogrodu.

W międzyczasie fundacja przestała trzmiele wysyłać, a my na Święcie Ziemniaka w Stanisławowie Pierwszym zaczęliśmy rozmawiać z wystawiającym się tam pszczelarzem: „czego potrzeba, żeby mieć ul”.

Trafiliśmy na ówczesnego Prezesa Mazowieckiego Związku Pszczelarzy. Odpowiedź: „Paaaanie, z nimi to nigdy nic nie wiadomo”, weszła do późniejszego humorystycznego podsumowania przez naszych przyszłych kolegów i koleżanki pszczelarzy: „A to was Prezes zachęcił”.

Z tyłu wychylił się kolejny Pan i dyskretnie za plecami Prezesa wręczył nam wizytówkę ze słowami: „W lutym organizujemy szkolenie – zadzwońcie wcześniej i przyjedźcie”. Zadzwoniliśmy i pojechaliśmy. Do Tłuszcza, bo to właśnie tam zaprosił nas Prezes tamtejszego koła pszczelarzy i do tego koła obecnie należymy. Siedliśmy w sali, my całkowicie zieloni wśród starych wyg. Przywitał się z nami wykładowca z kultowej szkoły w Pszczelej Woli, no i się zaczęło: „Tematem dzisiejszego spotkania jest wychów matek pszczelich”. Równie dobrze mogliśmy usłyszeć: „A dzisiaj w kilka godzin nauczę Was latać Jumbo Jetem”.

Przez kolejne miesiące poszło to dalej. Miały być dwa ule hobbystyczne do ogrodu i trzeci na zapas, a jest ich teraz znacznie więcej. Po zakwaterowaniu u nas pszczół „zaczęło się dziać”. W następnym roku pojawiły się inne owady poza muchami i rozkwitło więcej kwiatów. A w kolejnym przyroda wybuchła wielką radością życia. I u nas i u sąsiadów. Rośliny, drzewa już wiedzą, że mają dla kogo kwitnąć, dynie owocują jak szalone, pełno jest przeróżnych owadów, motyli. Przylatuje do nas nawet tak egzotyczny gość jakim jest popołudniowo-wieczorna ćma przypominająca małego kolibra – Fruczak gołąbek.

Nie ma też lekko. W sezonie (wiosna, lato) to ciężka, wielogodzinna praca w terenie. Pszczoły, to dzikie zwierzęta i jeśli zapraszamy je do siebie, bierzemy za nie odpowiedzialność. Pszczelarstwo uczy pokory i wymusza dyscyplinę. Pszczoły maja humory, żądlą i nie da się ich wytresować. W znacznej mierze podporządkowaliśmy swoje życie rytmowi pszczół. Nie możemy ich zaniedbywać i odkładać wielu czynności na później bo jesteśmy zmęczeni, czy mamy niechcieja. Bardzo często od nas zależy ich los. Szanujmy je, a odwdzięczą się pięknie.

Andrzeju. Wszystko przez Ciebie i bardzo Ci za to dziękujemy.

Drugi Andrzeju. Tobie dziękujemy za lekcje w szkole, które nam w głowach wiele rzeczy uporządkowały, zmieniły spojrzenie, potwierdziły wcześniejsze spostrzeżenia, jeszcze bardziej wciągnęły w ten cudowny, brzęczący świat. Małgosiu. Choć nie ma Cię już wśród nas, odleciałaś stąd za szybko, zostawiając swoje pszczoły. Zawsze będziemy mieć w pamięci Twoją życzliwość i wieczny uśmiech.

A trzmiele… Trzmiele po pszczołach, wprowadziły się same, przeróżne. Aga najbardziej się rozczula na widok tych wielkich z białymi „dupkami”. Te to dopiero są kudłate…

Czas na zawodowstwo

Jesteśmy, z uzyskanego wykształcenia i złożonych egzaminów państwowych, zawodowymi pszczelarzami. R.17 Organizacja i nadzorowanie produkcji rolniczej i pszczelarskiej.

Zaświadczenia OKE: